Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

poniedziałek, 28 października 2013

Nasza wielka bengalska rodzina

Gdy rodzina A zaprosiła Przychówka na obchody święta Durga Puja Kura bardzo się ucieszyła, bo od zeszłego roku chciała zobaczyć jak wygląda owo święto.  
  • To święto dla kobiet. Faceci są nieważni - mówiła A i uśmiechała się porozumiewawczo
Zanim Kura poszła podglądać jak bengalscy wyznawcy hinduizmu czczą Durgę - matkę wszystkich Bogów próbowała się doszkolić.
  • Powinnam coś przynieść? Ubrać się jakoś szczególnie - pytała mamę A
  • Nic nie przynoś i ubierz się zwyczajnie. Jeśli założysz coś pomarańczowego będzie wszystkim bardzo miło - tłumaczyły Bengalki

Kura wyjęła  z szafy pomarańczową torebkę, pomarańczowe trampki, prawie pomarańczowy szalik i w towarzystwie Przychówka pomaszerowała na obchody święta Durga Puja.

Chwilę po wejściu poczuła na sobie wzrok setek odświętnie ubranych Bengalów. Kurze jeansy mocno odbiegały od kolorowych sari, a ona czuła się jak człowiek, który zabłądził do opery w dresie. 
  • Tu się modlimy
  • Tu śpiewamy i tańczymy
  • Tu składamy ofiary - tłumaczyła A przeciskając gości w stronę sceny
Kura nie bardzo słuchała koleżanki Przychówka. Zupełnie niechcący mimo tych nieszczęsnych jeansów stała się atrakcją wieczoru i obserwowała jak Roni, mama A wyrasta na bengalską gwiazdę. W końcu tylko ona zaprosiła Europejkę, która zachwycała się tańcem, wypiła jakieś czerwone świństwo na cześć Durgi, zapozorowała do setek zdjęć i poznała rodzinę Kabo, który jest kandydatem do ręki dziesięcioletniej A.





Kura i Przychówek świetnie się czuli w bengalskiej rodzinie, ale dopiero opuszczając przyjęcie zrozumieli, że ich obecność nie była przypadkowa. Rodzina A zaprosiła Kurę by pokazać swoim bengalskim znajomym, że akceptują emancypację i "europejski styl życia". 

Niby przywykliśmy do tego, że świat hinduskich Bengalów pełen jest zaowalowanych przekazów, ale nadal nie możemy się nadziwić, że do prezentacji własnych poglądów Roni potrzebowała pomarańczowych trampek Kury.

2 komentarze:

No cóż pewnie wiedziała, ze wymyślisz coś nadzwyczajnego, a trampki były bardzo na czasie, tym bardziej, że na zdjęciu jedna z pań ma sari i trampki, pozdrawiam
j

Jadwiga pani na ostatnim zdjęciu ma słynne "buty odchudzające" wyjątkowo popularne wśród hindusek.;) Moje trampeczki ładniejsze wygodniejsze i tańsze i działanie mają podobne... nieodchudzające.

Prześlij komentarz